08-11-2011 Napisane przez: admin
W ramach siódmej kolejki 2 ligi, dnia 5 listopada MKS Skierniewice rozegrał swój wyjazdowy mecz w Katowicach, z tamtejszym KS AZS AWF Katowice. Przed spotkaniem Skierniewiczanie znajdowali się na dwunastym miejscu w tabeli, zaś gospodarze zajmowali szóstą lokatę.
Niestety, mecz nie odbył się po naszej myśli, pierwsze dziesięć minut przesądziło o wyniku spotkania. Gospodarze rzucili punkty jako pierwsi i szli za ciosem powiększając przewagę, po trzech minutach gry na tablicy widniał wynik 11:4. Był również moment dobrej gry gości w którym udało się dojść na cztery punkty straty, lecz to był tylko moment i zawodnicy z Katowic szybko udowodnili Skierniewiczanom, że ta kwarta należy do nich. Cztery celne rzuty za 3 punkty, oraz wykorzystane kontry, pozwoliły, by wynik przez 5 minut zmienił się bardzo niekorzystnie dla MKS-u. Kwarta, w której ani razu nie wyszliśmy na prowadzenie. Wynik po pierwszej ćwiartce to 33:15.
Szansa na odrobienie straty punktowej nadal istniała, gdyż pomimo dość dużej przewagi gospodarzy, MKS nie poddawał się i starał się grać najlepiej jak tylko mógł. Starał się i widać było tego efekty i choć przewaga utrzymywała się, można było zobaczyć duże zaangażowanie w grę dzięki, której zespół z Katowic nie zdołał dokończyć tego, co zaczął od początku meczu i nie rozprawił się ostatecznie z naszymi zawodnikami. Wynik po bardzo ciężkiej pierwszej połowie spotkania to 51:32.
Przerwa między drugą a trzecią kwartą pozwoliła na skorygowanie błędów popełnianych wcześniej i dał możliwość nowego spojrzenia na ten mecz. Jakże cenne musiały być wskazówki udzielone w szatni przez trenera oraz jak bardzo zdeterminowani wyszli nasi zawodnicy na przedostatnią kwartę, można było zobaczyć już na samym początku. Serie punktów zdobywanych przez MKS i świetna obrona, pozwoliła dojść gościom na zaledwie 7 punktów straty do gospodarzy, a jak warto przypomnieć, na koniec pierwszej połowy strata ta sięgała aż 18 punktów. Na przerwę przed ostatnimi dziesięcioma minutami drużyny schodziły z boiska przy wyniku 65:58.
Wyczyn z poprzedniej kwarty był na prawdę znakomity. Można byłoby pomyśleć, że nasi gracze są tak zdeterminowani by wygrać to spotkanie i pokazać swoją siłę. Niestety tak nie było, ponieważ z tamtej poprzedniej gry, którą się tak zachwycaliśmy nie zostało praktycznie nic. Żeby wygrać mecz, trzeba było zagrać na jeszcze wyższym poziomie niż w poprzedniej ćwiartce, nie udało się tego wykonać, być może wysiłek jakiemu zostali poddani nasi zawodnicy w trzeciej kwarcie był tak duży, że nie potrafili wytrzymać dalej takiego tępa. To wcale nie jest złe usprawiedliwienie tego, że MKS przegrał ostatnią kwartę 19 do 14, ponieważ ławka rezerwowych nie wyglądała tak świetnie, jak choćby z meczu poprzedniego gdzie wygraliśmy z Jaworznem, ale warto podkreślić, że rotacja składu w tym spotkaniu była na prawdę bardzo mała. Mecz zakończył się wynikiem 84:72.
Co prawda przegraliśmy ten mecz, wszystko rozstrzygnęło się na samym początku, ale warto zauważyć to, że to spotkanie wcale nie było takie jednostronne. Potrafiliśmy pomimo dużej straty punktowej, zawalczyć i pokazać, że w ostatnim sezonie piąte miejsce w tabeli to nie był jakiś przypadek, tą drużynę stać na prawdę na dobre wyniki.
Dziękujemy wszystkim, którzy nadal trzymają za nas kciuki i wierzą w nasze wygrane, bo jest to na prawdę bardzo ważne.
Statystyki z meczu
Gracze:
Czaplicki: 19 pkt || Świech: 15 pkt || Tradecki: 13 pkt|| Mąkolski: 11 pkt, 7 as || Zieliński: 8 pkt || Krawiec: 6pkt || Żelisławski: 0 pkt || Sas: 0 pkt || Sikorski: 0 pkt
Drużyna:
Z gry: 31/57 || Za 2 pkt: 27/ 46 || Za 3 pkt: 4/11 || Za 1 pkt: 6/9 || ZB: 15 || AS: 12 || S:13 || P: 3 || B:1 || PKT: 72
































